W wielu organizacjach wciąż funkcjonuje ciche założenie: dobry lider to ten, który “panuje nad emocjami”. Brzmi rozsądnie. W praktyce jednak “panowanie nad emocjami” bywa rozumiane jako: nie pokazuj złości, nie okazuj stresu, weź się w garść i działaj dalej. Tymczasem kontrolowanie ekspresji emocji to tylko jeden ze sposobów radzenia sobie z nimi.
Badania Jamesa Grossa nad regulacją emocji dobrze pokazują tę różnicę. Gross opisuje między innymi dwie strategie: reinterpretację poznawczą (reappraisal) oraz tłumienie ekspresji emocji (expressive suppression). Obie są formami regulacji emocji, ale działają w innym momencie procesu.
Reinterpretacja polega na zmianie sposobu, w jaki rozumiemy daną sytuację, zanim reakcja emocjonalna w pełni się rozwinie. Tłumienie pojawia się później – kiedy emocja już jest obecna, a my próbujemy ograniczyć jej zewnętrzną ekspresję. Badania Grossa pokazują, że tłumienie może skutecznie zmniejszać to, co pokazujemy na zewnątrz, ale niekoniecznie zmniejsza samo doświadczenie emocji i może wiązać się z większym kosztem fizjologicznym.
Inne badania Grossa i Richardsa wskazują również, że tłumienie ekspresji może mieć koszty poznawcze – na przykład pogarszać zapamiętywanie informacji pojawiających się w trakcie emocjonalnej sytuacji.
To nie znaczy, że tłumienie jest zawsze “złe”. Są sytuacje, w których chwilowe powstrzymanie ekspresji emocji jest potrzebne i adaptacyjne. Lider nie musi przecież wyrażać każdej frustracji dokładnie w momencie, kiedy ją odczuwa.
Kluczowa jest elastyczność
Czy potrafię zauważyć swoją reakcję i zdecydować, co będzie w tej sytuacji najbardziej pomocne? Czy automatycznie tłumię napięcie? A może potrafię zmienić sposób interpretowania sytuacji, zrobić krótką pauzę albo wrócić do rozmowy, kiedy moje pobudzenie będzie mniejsze?
Badania nad regulacją emocji coraz częściej pokazują, że nie chodzi o znalezienie jednej “najlepszej” strategii, ale o dopasowanie sposobu regulacji do sytuacji.
Regulacja emocji w przywództwie
I właśnie tutaj temat regulacji staje się szczególnie ważny w przywództwie. Kiedy napięcie jest wysokie, trudniej zatrzymać automatyczną reakcję. Możemy szybciej wejść w obronę, naciskać na drugą osobę, przestać naprawdę słuchać albo wycofać się z rozmowy.
Dlatego regulacja emocji nie oznacza dla mnie: “mam być spokojny/spokojna”. Oznacza raczej: “Potrafię zauważyć, co się ze mną dzieje, i odzyskać możliwość wyboru swojej reakcji.”
W praktyce zaczyna się to często bardzo wcześnie:
- od zauważenia, że przed trudną rozmową przyspieszył oddech,
- że napięły się ramiona,
- że pojawiła się myśl: “muszę go przekonać”,
- że zaczynam mówić szybciej,
- albo że mam ochotę jak najszybciej zakończyć rozmowę.
Samo zauważenie tych sygnałów nie rozwiązuje sytuacji. Daje jednak możliwość zrobienia czegoś innego niż działanie wyłącznie na pierwszym odruchu.
W pracy z liderami dbam o rozwijanie u nich większej świadomości własnych reakcji:
- Co dzieje się ze mną, kiedy ktoś kwestionuje moją decyzję?
- Co dzieje się, kiedy słyszę krytykę?
- Po czym poznaję, że napięcie zaczyna rosnąć?
- Jaka jest wtedy moja pierwsza reakcja?
- Czy potrafię ją zauważyć, zanim zamieni się w automatyczne działanie?
Między bodźcem a reakcją czasami rzeczywiście pojawia się bardzo mało przestrzeni. Ale umiejętność zauważania własnych emocji, myśli i reakcji ciała może tę przestrzeń zwiększać. I właśnie w niej pojawia się coś niezwykle ważnego dla lidera: wybór.
- Nie muszę być spokojny/spokojna w każdej sytuacji.
- Nie muszę pozbywać się stresu.
- Nie muszę również udawać, że go nie czuję.
Mogę zauważyć własną reakcję i zdecydować, jak chcę odpowiedzieć.
Bo w przywództwie nie chodzi tylko o to, co wiesz. Chodzi również o to, czy w trudnym momencie masz dostęp do tego, co wiesz.
W Akademii Lidera nie uczymy “nie czuć”. Uczymy rozpoznawać własne reakcje i świadomie je regulować – tak, aby również pod presją zwiększać możliwość wyboru sposobu, w jaki rozmawiamy, podejmujemy decyzje i budujemy relacje.